- W Polsce ubywa poradni podstawowej opieki zdrowotnej, szczególnie na wsiach i w małych miejscowościach.
- Problem dotyka mieszkańców, którzy mają coraz trudniejszy dostęp do lekarza i muszą dojeżdżać do odległych placówek.
- Eksperci alarmują, że sieci medyczne przejmują mniejsze przychodnie, a bez zmian prawnych grozi nam monopol w podstawowej opiece zdrowotnej.
Coraz trudniejszy dostęp do lekarza na wsi
Coraz mniej lekarzy, coraz trudniejszy dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej - to realny problem, który dotyka przede wszystkim mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości. W ciągu zaledwie dwóch lat z mapy Polski zniknęło blisko 250 poradni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), co jest alarmującym sygnałem płynącym ze sprawozdania Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dla wielu osób oznacza to nie tylko konieczność długich dojazdów do lekarza, ale także ryzyko, że w pobliskiej, odległej placówce po prostu zabraknie dla nich miejsca.
Zjawisko to jest szczególnie dotkliwe tam, gdzie publiczny transport jest już problemem, pogłębiając wykluczenie komunikacyjne. Jak alarmują lekarze, małe przychodnie są wchłaniane przez duże sieci medyczne, często z zagranicznym kapitałem, co budzi obawy przed powstaniem monopolu na rynku usług medycznych. Eksperci ostrzegają, że bez pilnych działań prawnych sytuacja będzie się pogarszać, zagrażając bezpieczeństwu i zdrowiu tysięcy pacjentów.
Dlaczego znikają poradnie POZ?
Kryzys w podstawowej opiece zdrowotnej nie wziął się znikąd. Dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia "Porozumienie Zielonogórskie", wskazuje na kilka kluczowych przyczyn. Jedną z nich jest starzenie się kadry lekarskiej. Wielu doświadczonych lekarzy rodzinnych przechodzi na emeryturę, a młodszych specjalistów brakuje, zwłaszcza poza dużymi miastami.
Dodatkowo, wyludniające się miejscowości oznaczają dla przychodni niską opłacalność kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Mniej pacjentów to mniejsze finansowanie, co utrudnia utrzymanie placówki i zniechęca do prowadzenia praktyki.
Wchłonięte przez sieci. Czy grozi nam monopol?
Coraz częściej obserwujemy, jak niezależne, lokalne poradnie POZ są przejmowane przez duże podmioty. Mowa tu o ogólnopolskich sieciach medycznych, które często dysponują kapitałem zagranicznym. Zjawisko to, nazywane konsolidacją, budzi poważne zaniepokojenie. Eksperci, z którymi rozmawiał "DGP", ostrzegają przed dominacją tych sieci.
Jeśli trend się utrzyma, może dojść do sytuacji, w której niewiele podmiotów będzie świadczyło większość usług podstawowej opieki zdrowotnej, tworząc de facto monopol. Taki scenariusz oznaczałby dla pacjentów jeszcze mniejszą swobodę wyboru lekarza i potencjalnie gorszą jakość usług, dyktowaną logiką biznesową, a nie potrzebami zdrowotnymi.
Potrzebne pilne zmiany. Jak chronić dostęp do lekarza?
W obliczu tych zagrożeń środowisko medyczne i eksperci biją na alarm, postulując wprowadzenie konkretnych rozwiązań prawnych. Ich celem jest ograniczenie procesu konsolidacji i ochrona niezależnych placówek. Mówi się o regulacjach podobnych do tych, które wprowadzono już na rynku aptek, mających zapobiegać monopolizacji.
Wprowadzenie odpowiednich przepisów mogłoby zahamować przejmowanie mniejszych podmiotów i zapewnić równowagę na rynku usług POZ. Nie bez znaczenia jest także rola lokalnych placówek medycznych w sytuacjach kryzysowych - ich istnienie ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa społeczności, zapewniając szybki dostęp do pomocy w nagłych przypadkach.
Bez nich, w momentach zagrożenia, mieszkańcy mogą pozostać bez natychmiastowego wsparcia medycznego.