Lekarz był setki kilometrów od SOR. Ujawniono, jakie decyzje podejmowano zdalnie

Pacjenci trafiający na szpitalny oddział ratunkowy (SOR) oczekują, że najważniejsze decyzje zapadną natychmiast i na miejscu. Tymczasem ustalenia dotyczące jednego z polskich szpitali pokazują, że część kluczowych obowiązków wykonywano zdalnie. W centrum dyskusji znalazły się przyjęcia pacjentów, segregacja medyczna i bezpieczeństwo opieki.

Lekarz przy biurku z monitorami, na których widać oddział szpitalny. O pracy zdalnej na SOR przeczytasz na Poradnik Zdrowie.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Lekarz kierujący oddziałem ratunkowym w Bielsku-Białej pracuje częściowo zdalnie, co budzi pytania o bezpieczeństwo pacjentów.
  • Sytuacja dotyczy jednego z kluczowych oddziałów w szpitalu, który borykał się z dotkliwym brakiem kadry.
  • Okazuje się, że zdalny nadzór nad SOR może obejmować także kluczowe czynności związane z przyjmowaniem i segregacją pacjentów.

Zdalne zarządzanie oddziałem ratunkowym. Czy to bezpieczne?

W jednym z polskich szpitali, w Bielsku-Białej, kierownik oddziału ratunkowego (SOR) wykonuje swoje obowiązki częściowo zdalnie. Doniesienia dziennika "Rzeczpospolita" ujawniają, że taka forma pracy, choć w zamyśle ma dotyczyć zadań administracyjnych, w praktyce może obejmować również kluczowe elementy procesu przyjmowania i segregacji pacjentów.

To stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo i efektywność funkcjonowania oddziału, do którego trafiają osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Sprawa jest o tyle złożona, że lekarz ten pracuje na dwóch pełnych etatach w bielskim szpitalu - 40 godzin na miejscu i kolejne 40 zdalnie. Równocześnie zarządza również oddziałem ratunkowym w oddalonej o 300 kilometrów Świdnicy.

Czy zdalne zarządzanie ratunkowym oddziałem to krok w stronę nowoczesnej medycyny, czy raczej próba rozwiązania kryzysu kadrowego, która może wiązać się z ryzykiem dla pacjentów?

Poradnik Zdrowie – Sztuczna inteligencja w zdrowiu: szanse i zagrożenia

Kierownik SOR na wielu frontach

Według ustaleń dziennikarzy "Rzeczpospolitej", sytuacja w Bielsku-Białej jest nietypowa. Lekarz zarządzający oddziałem ratunkowym spędza na miejscu 40 godzin tygodniowo, a kolejne 40 pracuje zdalnie. Co więcej, w tym samym czasie pełni również funkcję kierowniczą w SOR w Świdnicy. Mimo zapewnień o braku kolizji czasowych między tymi obowiązkami, taka organizacja pracy budzi wiele pytań.

Zdalny nadzór czy bezpośrednie decyzje o pacjentach?

Szpital w Bielsku-Białej, zapytany o charakter zdalnej pracy, tłumaczy, że obejmuje ona wyłącznie zadania administracyjne. Wskazano na opracowywanie dokumentów koncepcyjnych, procedur operacyjnych, analiz i raportów, a także bieżący nadzór nad systemami informatycznymi szpitala. Miało to nie dotyczyć bezpośredniego udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentom oddziału ratunkowego.

Jednak dziennikarskie śledztwo "Rzeczpospolitej" ujawniło, że zakres zdalnych obowiązków jest szerszy, niż przedstawia to szpital. Z ustaleń wynika, że praca na odległość dotyczyła również tak fundamentalnych czynności jak przyjmowanie pacjentów na oddział czy wykonywanie segregacji medycznej. To szczególnie wrażliwe obszary, od których często zależy szybkość i trafność udzielenia pomocy osobom w nagłym stanie zagrożenia.

Kryzys kadrowy zmusił do nietypowych rozwiązań

Placówka w Bielsku-Białej wyjaśniła, że w czasie nieobecności kierownika i podczas jego zdalnej pracy, za bieżące funkcjonowanie oddziału odpowiadają inne mechanizmy organizacyjne. Są to przede wszystkim dyżurni lekarze oraz funkcja Zastępcy Kierownika SOR, którzy mają zapewnić ciągłość i bezpieczeństwo świadczeń. Kluczem do zrozumienia tej sytuacji jest kontekst.

Okazuje się, że szpital od dawna zmagał się z problemem obsadzenia stanowiska kierownika oddziału ratunkowego. Groziło mu nawet zamknięcie SOR, co byłoby dramatyczne w skutkach dla lokalnej społeczności. Aby spełnić wymogi i utrzymać funkcjonowanie oddziału, władze placówki zdecydowały się na nietypowe rozwiązanie w postaci pracy hybrydowej.

Wygląda na to, że była to próba ratowania oddziału przed zamknięciem, jednak jej szczegóły budzą poważne wątpliwości dotyczące standardów opieki nad pacjentami.

SuperZdrowi
L4 na zdrowie psychiczne - co trapi Polaka w pracy? Gość: psycholog Bibianna Muszyńska. SuperZdrowi