- Prokuratura postawiła blisko 4 tysiące zarzutów współwłaścicielowi przychodni medycznych w Zabrzu i Tychach.
- Sprawa dotyczy fałszowania dokumentacji medycznej i wyłudzania pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia na kwotę ponad 163 tysięcy złotych.
- Śledztwo ujawniło, że zwykłe badania temperatury i ankiety covidowe były zgłaszane jako specjalistyczne terapie środowiskowe.
Fikcyjne terapie i ogromne wyłudzenia z NFZ
Blisko 4 tysiące zarzutów usłyszał współwłaściciel spółki zarządzającej przychodniami w Zabrzu i Tychach. Mężczyzna jest oskarżony o fałszowanie dokumentacji medycznej dotyczącej tak zwanej terapii środowiskowej. Na podstawie tych fikcyjnych danych z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) miały być wyłudzane refundacje na łączną kwotę ponad 163,5 tysiąca złotych.
Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze. W związku z tym do sądu trafił już wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy. Sprawę ujawnili policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, działający pod nadzorem Prokuratury w Rybniku.
Jak działał schemat oszustwa na NFZ?
Z ustaleń śledczych wynika, że w okresie od 1 stycznia 2020 roku do 31 grudnia 2021 roku w dwóch prywatnych przychodniach należących do podejrzanego wpisywano do dokumentacji medycznej świadczenia, które w rzeczywistości nigdy nie były realizowane. Młodszy aspirant Paweł Kasprzak z zespołu prasowego śląskiej policji wyjaśnił mechanizm oszustwa.
"Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w okresie od 1 stycznia 2020 roku do 31 grudnia 2021 roku ustalony w toku postępowania podejrzany, jako osoba uprawniona do zarządzania spółką, miał polecić pracownikom sporządzanie dokumentacji medycznej zawierającej nieprawdziwe informacje o przeprowadzeniu terapii środowiskowej.
Następnie tak przygotowana dokumentacja miała być wykorzystywana do wykazywania zasadności refundacji świadczeń przez NFZ" - opisywał mł. asp. Paweł Kasprzak.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, Agnieszka Bukowska, sprecyzowała, na czym polegała rzekoma "terapia środowiskowa". Okazało się, że w latach 2020-2021 w przychodniach wprowadzono procedury przeciwdziałania COVID-19.
Andrzej K., prezes zarządu spółki medycznej i wspólnik spółki jawnej, polecił pracownikom pełniącym funkcje usługowe, czyli np. pracownikom recepcji, aby wręczali pacjentom wchodzącym na teren przychodni ankiety do wypełnienia i mierzyli im temperaturę ciała. Te rutynowe czynności profilaktyczne były następnie zgłaszane do NFZ jako wspomniana "terapia środowiskowa", co prowadziło do nieuzasadnionych roszczeń o refundację.
Długa droga śledztwa i potwierdzenie nieprawidłowości
W toku postępowania policjanci przesłuchali około 500 świadków. Podczas przeszukań w przychodniach w Zabrzu i Tychach zabezpieczono obszerną dokumentację medyczną, która posłużyła jako kluczowy dowód. W ramach śledztwa wydano również postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym na kwotę 96 tysięcy złotych.
Nieprawidłowości w przychodniach potwierdziły także kontrole przeprowadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia, o które wnioskowała prokuratura. Te niezależne ustalenia wzmocniły materiał dowodowy zgromadzony przez śledczych.
Zarzuty, przyznanie się do winy i wniosek do sądu
Współwłaściciel spółki usłyszał w sumie 3963 zarzuty. Obejmowały one poświadczenie nieprawdy w dokumentacji, posługiwanie się taką fałszywą dokumentacją oraz oszustwo na szkodę NFZ na łączną kwotę ponad 163,5 tysiąca złotych. Jak zaznaczyła policja, podejrzany przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze.
Co istotne, nienależnie pobrane środki zostały już zwrócone do NFZ, wraz z nałożoną karą. W październiku Prokuratura Rejonowa w Rybniku skierowała do Sądu Rejonowego w Zabrzu wniosek o wydanie wyroku skazującego, bez konieczności przeprowadzania pełnej rozprawy sądowej.