- Służba zdrowia mierzy się z problemem niebotycznych zarobków niektórych medyków i alarmująco długiego czasu pracy lekarzy na kontraktach.
- Premier Donald Tusk zapowiedział "bardzo poważną rozmowę" w tej sprawie z szefostwem NFZ i minister zdrowia, by szukać systemowych rozwiązań.
- Pacjenci mogą liczyć na szybkie działania, które mają poprawić bezpieczeństwo i przejrzystość finansowania w sektorze medycznym.
Alarmujące dane w służbie zdrowia: czas na poważne zmiany
W nadchodzący wtorek premier Donald Tusk spotka się z prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia Filipem Nowakiem oraz minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, aby przeprowadzić "bardzo poważną rozmowę" na temat nieprawidłowości w polskiej służbie zdrowia.
Chodzi o ujawnione ostatnio astronomiczne wynagrodzenia niektórych medyków oraz niekontrolowany czas pracy lekarzy zatrudnionych na kontraktach, co budzi poważne obawy o bezpieczeństwo pacjentów i efektywność systemu.
Kwestia ta nabrała rozpędu po tym, jak z kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wypłynęły szokujące dane. Mowa o medyku pracującym na jednej ze stacji ratownictwa medycznego 488 godzin miesięcznie czy lekarzu, który pełnił dyżur 120 godzin bez przerw. Takie przypadki nie tylko podważają zaufanie do systemu, ale przede wszystkim stwarzają realne zagrożenie dla życia i zdrowia leczonych.
Premier Tusk jasno podkreślił, że oczekuje "bardzo szybkiego działania" od NFZ, który odpowiada za płacenie placówkom, ale także za egzekwowanie przepisów prawa.
Kto pracuje bez limitu i dlaczego?
Problem niekontrolowanego czasu pracy dotyczy głównie lekarzy pracujących na podstawie kontraktów. Chociaż prawo pracy jasno określa limity godzin dla osób zatrudnionych na umowę o pracę, to ponad 70 procent lekarzy świadczy usługi w formule kontraktowej, która takich regulacji nie przewiduje.
To właśnie ta luka pozwala na kumulowanie dyżurów i pracę ponad siły, co skutkuje rekordowymi zarobkami, ale także wyczerpaniem i ryzykiem błędów medycznych. Narodowy Fundusz Zdrowia, jako płatnik publiczny, musi znaleźć sposób na kontrolę i egzekwowanie przestrzegania zasad, które mają chronić zarówno personel medyczny, jak i pacjentów.
Co proponują Ministerstwo Zdrowia i Izba Lekarska?
W odpowiedzi na ujawnione problemy, pojawiły się już konkretne propozycje zmian. Naczelna Izba Lekarska (NIL) wystąpiła z pomysłem wprowadzenia ograniczenia czasu pracy do 78 godzin tygodniowo (czyli ponad 300 godzin miesięcznie) niezależnie od formy zatrudnienia. To miałoby ujednolicić zasady i zapobiec nadmiernemu eksploatowaniu medyków.
Z kolei Ministerstwo Zdrowia, po nagłośnieniu sprawy milionowych zarobków lekarza bez specjalizacji, szybko zareagowało projektem ustawy. Nowe przepisy mają umożliwić Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) łączenie informacji o wynagrodzeniach z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.
Dotychczas Agencja gromadziła dane zanonimizowane, co uniemożliwiało resortowi pełny obraz zarobków lekarza, który pracuje w kilku placówkach lub na podstawie różnych umów. Rząd przyjął ten projekt w ubiegły wtorek, a Senat poparł go w miniony czwartek, dziewięć dni później. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka zapowiedziała w Sejmie, że dane gromadzone przez AOTMiT w rozszerzonej formie staną się podstawą do dalszych propozycji. Resort pracuje nad:
- indywidualnym limitem zarobków dla lekarzy pracujących na kontraktach,
- procentowym limitem dla szpitali, który określi, jaka część pieniędzy z NFZ może być przeznaczona na wynagrodzenia.
Samorząd lekarski grozi Trybunałem i domaga się spotkania
Projekt Ministerstwa Zdrowia wywołał stanowczy sprzeciw Naczelnej Izby Lekarskiej. Samorząd lekarski zaapelował do prezydenta o zawetowanie ustawy pozwalającej na gromadzenie tak szczegółowych danych o zarobkach medyków. Dr Łukasz Jankowski, szef Naczelnej Rady Lekarskiej, zapowiedział, że w razie podpisania ustawy, samorząd wniesie skargę do Trybunału Konstytucyjnego, kwestionując jej konstytucyjność.
NIL zwróci się również do unijnych trybunałów, aby sprawdzić zgodność przepisów z RODO (Ogólnym Rozporządzeniem o Ochronie Danych Osobowych).
Samorząd lekarski dąży także do spotkania z premierem Donaldem Tuskiem, o które, jak podkreśla prezes NRL, dwukrotnie prosił, lecz bezskutecznie. Premier Tusk skomentował tę sytuację, mówiąc, że - "Reprezentanci środowiska lekarskiego raczej stawali na głowie, żeby koncentrować się na ochronie uprzywilejowanej pozycji niektórych lekarzy, a nie na realnej kontroli i zmianie stanu rzeczy".
Dodał, że w tej sprawie partnerem do rozmów dla Naczelnej Izby Lekarskiej jest minister zdrowia.