Pusty termin w NFZ, szybka wizyta prywatnie. Polacy wskazują problem, ale rozwiązanie budzi obawy

Pusta rejestracja w poradni publicznej i wolne terminy u tego samego lekarza prywatnie - taki obraz budzi frustrację wielu pacjentów. Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje, że ponad połowa Polaków chce rozdzielenia pracy lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym. Eksperci ostrzegają jednak, że zmiana może wpłynąć na dostęp do specjalistów.

Lekarz stojący na granicy surowego korytarza szpitalnego i nowoczesnej kliniki. O sondażu przeczytasz na Poradnik Zdrowie.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Ponad połowa Polaków uważa, że lekarze nie powinni jednocześnie pracować w publicznych i prywatnych placówkach medycznych.
  • Wyniki najnowszego sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" ujawniają silne społeczne pragnienie jasnych zasad w szpitalach.
  • Debata na temat rozdzielenia pracy lekarzy budzi poważne obawy o przyszłość publicznej opieki zdrowotnej.

Czy lekarz powinien leczyć w publicznym i prywatnym gabinecie? Polacy mówią "nie"

Zdecydowana większość Polaków uważa, że ten sam lekarz nie powinien pracować zarazem w publicznej i prywatnej placówce zdrowia. To kluczowy wniosek z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla "Rzeczpospolitej", który jasno pokazuje społeczne oczekiwania co do organizacji systemu opieki zdrowotnej. Taki wynik podkreśla, jak ważna dla obywateli jest przejrzystość i brak potencjalnych konfliktów interesów w służbie zdrowia.

Dokładnie 53,5 procenta badanych opowiedziało się przeciwko możliwości łączenia pracy w publicznej i prywatnej służbie zdrowia. Co więcej, aż 33,3 procenta z nich było "zdecydowanie przeciw", a 20,2 procenta "raczej przeciw". To silny sygnał, że społeczeństwo oczekuje jasnych i jednoznacznych zasad.

Mimo to, 40,6 procenta respondentów dopuszcza taką możliwość, w tym 15,3 procenta jest "zdecydowanie za", a 25,3 procenta "raczej za". Tylko 5,9 procenta osób nie miało zdania w tej sprawie.

Poradnik Zdrowie - Mity medyczne i zaufanie do lekarzy

Polityczne obietnice bez konkretów?

Kwestia rozdzielenia publicznej i prywatnej opieki zdrowotnej od dawna pojawia się w dyskusjach politycznych. Jak wskazuje Wojciech Wiśniewski, ekspert do spraw ochrony zdrowia, w rozmowie z "Rzeczpospolitą": - W ostatnim czasie kolejne ugrupowania polityczne wskazują na konieczność rozdzielenia ochrony zdrowia publicznej i prywatnej. Do dzisiaj jednak nikt nie powiedział, na czym to konkretnie miałoby polegać.

Ta wypowiedź ujawnia brak konkretnych propozycji i planów, co może budzić frustrację wśród obywateli oczekujących realnych zmian.

Dyrektorzy szpitali biją na alarm. Kto będzie leczył w publicznych placówkach?

Wariant pełnego rozdzielenia pracy lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym budzi jednak sceptycyzm wśród dyrektorów szpitali. Ich obawy są bardzo praktyczne i dotyczą przyszłości publicznej opieki zdrowotnej.

Anonimowy dyrektor jednego z warszawskich szpitali, cytowany przez gazetę, stawia fundamentalne pytanie: - W jaki sposób zabezpieczymy potrzeby zdrowotne Polaków, zwłaszcza mieszkańców mniejszych miejscowości, w których lekarze zdecydują się prowadzić wyłącznie prywatną praktykę, bo będą mogli uzyskać wyższe wynagrodzenie? Kto będzie wtedy leczył w publicznej ochronie zdrowia?

Ten głos podkreśla potencjalne ryzyko braku lekarzy w placówkach publicznych, szczególnie w mniejszych ośrodkach, co mogłoby znacząco utrudnić dostęp do leczenia dla wielu pacjentów. Sondaż IBRIS dla "Rzeczpospolitej" został przeprowadzony w dniach 10-11 czerwca metodą CATI (telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo) na próbie 1067 osób.

SuperZdrowi
NAGŁE ZATRZYMANIE KRĄŻENIA - choroba sercowców i sportowców. SuperZdrowi