Ewelina Celejewska: Za panem intensywne dwa lata, choć była to niepełna kadencja. Co udało się w tym czasie zrobić?
Dr n. med. Artur Drobniak: To rzeczywiście były bardzo intensywne dwa lata. Niektórzy mówili nawet, że zrobiliśmy w tym czasie tyle, ile zwykle robi się przez pełną kadencję. Od początku postawiłem na usprawnienie tych obszarów, które już funkcjonowały dobrze, ale miały jeszcze duży potencjał rozwoju.
Jednym z najważniejszych przykładów jest Ośrodek Doskonalenia Zawodowego Lekarzy i Lekarzy Dentystów. Rozszerzyliśmy ofertę szkoleniową, lepiej dopasowaliśmy ją do realnych potrzeb lekarzy i lekarzy dentystów z naszej izby. Efekty przyszły bardzo szybko — liczba uczestników bezpłatnych szkoleń organizowanych przez izbę wzrosła z około 800 rocznie do ponad 4 tys. w ciągu dwóch lat.
Ewelina Celejewska: To pokazuje, że środowisko tego potrzebowało.
Dr n. med. Artur Drobniak: Zdecydowanie tak. Lekarze chcą się rozwijać, chcą się szkolić, ale potrzebują konkretnych i dostępnych narzędzi. Dlatego bardzo ważnym krokiem było także uruchomienie programu finansowego wsparcia kształcenia podyplomowego. Każdy lekarz ma obowiązek zdobywania punktów edukacyjnych, a my uznaliśmy, że izba powinna nie tylko o tym przypominać, ale realnie wspierać swoich członków.
Wprowadziliśmy więc refundację kosztów kształcenia podyplomowego do 2 tys. zł raz na dwa lata. Ten program cieszy się ogromnym zainteresowaniem. W ubiegłym roku przeznaczyliśmy na ten cel około miliona złotych. To pokazuje skalę potrzeb, ale też skalę naszego zaangażowania.
Ewelina Celejewska: Skąd wzięły się na to środki? Czy trzeba było z czegoś zrezygnować?
Dr n. med. Artur Drobniak: Nie tyle z czegoś rezygnowaliśmy, ile inaczej ustawiliśmy priorytety. Te środki w izbie były, tylko wcześniej były wydatkowane w inny sposób. My przyjęliśmy prostą zasadę: pieniądze samorządu powinny przede wszystkim pracować na rzecz jego członków. I dokładnie to zrobiliśmy.
Ewelina Celejewska: Jednym z ciekawszych projektów był też budżet partycypacyjny „Izba Lokalnie”.
Dr n. med. Artur Drobniak: To rzeczywiście projekt, który traktuję jako bardzo ważny, bo pokazuje, że samorząd może odpowiadać także na lokalne, bardzo konkretne potrzeby. Stworzyliśmy Lekarski Budżet Partycypacyjny „Izba Lokalnie”, którego celem jest poprawa warunków pracy lekarzy w ich codziennym środowisku zawodowym.
To nie są projekty indywidualne. Zależało nam, by były zgłaszane przez zespoły lekarskie z konkretnych placówek czy oddziałów. Jeśli zespół mówi: pracujemy w trudnych warunkach, szpital nam nie pomaga, potrzebujemy ergonomicznych foteli, klimatyzacji, specjalistycznego szkolenia zakończonego certyfikatem — to właśnie na takie inicjatywy chcemy odpowiadać. Dzięki temu samorząd staje się bliżej codzienności lekarzy.
Ewelina Celejewska: Widać też, że mocno postawiliście na integrację środowiska.
Dr n. med. Artur Drobniak: Tak, bo samorząd to nie tylko administracja czy sprawy formalne. To również wspólnota zawodowa. Kiedy obejmowałem funkcję, duże wydarzenia rodzinne organizowane przez izbę już istniały, ale postanowiliśmy poprawić ich organizację, model współpracy z partnerami i skalę działania.
Dziś takie wydarzenia jak Lekarski Dzień Dziecka czy Lekarskie Mikołajki gromadzą po kilka tysięcy uczestników. W ciągu dwóch lat liczba osób uczestniczących w naszych wydarzeniach wzrosła do około 4 tys. To pokazuje, że lekarze i ich rodziny potrzebują nie tylko wsparcia zawodowego, ale też przestrzeni do integracji i budowania więzi.
Ewelina Celejewska: Dużo wydarzyło się także w obszarze komunikacji.
Dr n. med. Artur Drobniak: To był jeden z naszych priorytetów. Dziś samorząd zawodowy nie może działać skutecznie bez sprawnej komunikacji. Dlatego znacząco rozwinęliśmy dział komunikacji i mediów. Uruchomiliśmy nowy portal internetowy wraz z modułem umożliwiającym lekarzom załatwianie wielu spraw online po zalogowaniu przez profil zaufany. To bardzo ważne, bo oszczędza czas i upraszcza kontakt z izbą.
Rozwinęliśmy również newsletter, zmieniliśmy całkowicie layout i sposób redagowania naszego miesięcznika „Puls”, a także znacząco zwiększyliśmy zasięgi kanałów społecznościowych. Chcemy, by lekarze byli z izbą w stałym kontakcie i widzieli, że ta praca naprawdę się dzieje.
Ewelina Celejewska: W ubiegłym roku mocno wybrzmiał też państwa głos w sprawie przemocy i agresji wobec medyków.
Dr n. med. Artur Drobniak: Tak, bo to był temat, obok którego nie można było przejść obojętnie. Wszyscy byliśmy wstrząśnięci tym, co wydarzyło się w Krakowie i śmiercią naszego kolegi, lekarza Tomasza Soleckiego. Uznałem, że samorząd lekarski nie może ograniczyć się do komentarzy czy wyrazów oburzenia. Musi zareagować konkretnie.
Dlatego zorganizowaliśmy akcję „Zero tolerancji dla agresji”. Rozpoczęła się od dużej konferencji z udziałem przedstawicieli policji, prokuratury, administracji państwowej i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Potem przeszliśmy do działań praktycznych — przygotowaliśmy kampanię informacyjną i materiały do placówek ochrony zdrowia, które miały jasno komunikować, że agresja wobec personelu medycznego nie będzie tolerowana. Do akcji dołączyło również miasto stołeczne Warszawa, które wsparło kampanię w przestrzeni publicznej.
Ewelina Celejewska: Czy samorząd lekarski ma dziś realny wpływ na decyzje polityczne, czy raczej jest pomijany?
Dr n. med. Artur Drobniak: Samorząd lekarski ma realny wpływ, choć nie zawsze jest to wpływ widoczny na pierwszy rzut oka. Gdy rozmawia się z przedstawicielami różnych środowisk zawodowych, często słyszy się, że mało który samorząd ma tak silną pozycję jak samorząd lekarski, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje z Ministerstwem Zdrowia.
Obecny resort zdrowia komunikuje się z nami dość oszczędnie, ale jednocześnie z kilku pomysłów już się wycofał pod wpływem nacisku środowiska. Tak było choćby w przypadku prób przerzucania na lekarzy odpowiedzialności za problemy systemowe związane z finansowaniem ochrony zdrowia. Tak było również w dyskusji o likwidacji stażu podyplomowego. Dziś już nie mówi się o całkowitej likwidacji, ale o ewentualnych zmianach i skróceniu. To pokazuje, że głos środowiska ma znaczenie.
Ewelina Celejewska: Co jest dziś największym problemem lekarzy?
Dr n. med. Artur Drobniak: Z perspektywy środowiska bardzo wyraźnie wybija się potrzeba ochrony praw lekarzy. To dziś temat absolutnie kluczowy. Lekarze oczekują szybkiej reakcji na hejt, agresję, naruszenia dóbr osobistych, ale także mocnego i słyszalnego głosu środowiska w debacie publicznej.
Mówimy tu nie tylko o agresji fizycznej, ale również o przemocy słownej, nagonce internetowej czy publicznym podważaniu zaufania do lekarzy. To zjawiska bardzo groźne, bo uderzają zarówno w bezpieczeństwo personelu, jak i w stabilność całego systemu ochrony zdrowia.
Ewelina Celejewska: Jak izba odpowiada na te potrzeby?
Dr n. med. Artur Drobniak: Od lat oferujemy lekarzom pomoc prawną w ramach składki członkowskiej. Funkcjonuje u nas program Lex Doctor, w ramach którego lekarze mogą korzystać z konsultacji prawnych telefonicznie, mailowo lub osobiście. W ciągu ostatniego roku skorzystało z tego wsparcia blisko 2 tys. osób, więc skala potrzeb jest bardzo duża.
Dodatkowo jesteśmy jedyną izbą, która wynegocjowała z ubezpieczycielem możliwość refundacji kosztów pomocy prawnej do 5 tys. zł rocznie, jeśli sprawa dotyczy wykonywania zawodu. To bardzo konkretne wsparcie.
Mamy również Biuro Rzecznika Praw Lekarza, które reaguje nie tylko na problemy pojedynczych osób, ale także na kwestie systemowe. Rzecznik występuje do instytucji kontrolnych, przygotowuje pisma procesowe, analizy, odwołania, a także wspiera lekarzy w sprawach sądowych. W ostatnim czasie zapadł korzystny wyrok potwierdzający odpowiedzialność portali za publikację obraźliwych treści wobec lekarza. To ważny sygnał, że w przestrzeni publicznej nie można bezkarnie naruszać godności przedstawicieli naszego zawodu.
Ewelina Celejewska: Jakie trzy największe wyzwania stawia pan sobie na tę kadencję?
Dr n. med. Artur Drobniak: Pierwsze to szybka, skuteczna reakcja na hejt i agresję wobec lekarzy. Chcemy zbudować system, który pozwoli działać niemal automatycznie w sytuacji jawnych ataków na przedstawicieli naszego środowiska, także we współpracy z organami ścigania. W wyjątkowych przypadkach potrzebna jest pomoc natychmiastowa i właśnie do takiego modelu dążymy. Drugie wyzwanie to nowa siedziba izby.
To może nie jest temat najbardziej widowiskowy z zewnątrz, ale z perspektywy sprawności działania bardzo ważny. Skala zadań rośnie, rośnie liczba spraw odpowiedzialności zawodowej, rośnie aktywność izby wobec członków, a obecna przestrzeń jest już po prostu niewystarczająca.
Chcemy stworzyć lepsze warunki pracy zarówno dla pracowników izby, jak i dla lekarzy, którzy z jej wsparcia korzystają. Trzecim dużym projektem jest „mLekarz” — rozwiązanie wzorowane na mObywatelu. Pracujemy nad nim we współpracy z instytucjami odpowiedzialnymi za cyfryzację. Chcemy, aby lekarz mógł, jeśli będzie chciał, załatwić wszystkie sprawy związane z samorządem lekarskim z poziomu jednego narzędzia cyfrowego. Projekt jest przygotowany, czekamy na możliwość jego sfinansowania i wdrożenia.
Ewelina Celejewska: A gdyby mógł pan natychmiast zmienić jedną rzecz w systemie ochrony zdrowia, co by to było?
Dr n. med. Artur Drobniak: Dla mnie odpowiedź jest jasna: wprowadzenie takiego modelu, w którym nikt nie jest poszkodowany po wystąpieniu błędu medycznego — ani pacjent, ani lekarz, ani system. Po pierwsze, lekarz nie powinien być automatycznie wpychany w odpowiedzialność karną za zdarzenia, które bardzo często wynikają nie ze złej woli czy rażącego zaniedbania, lecz z niedomagań systemowych.
Powiem mocno: 80–90 proc. błędów to nie jest wyłącznie problem pojedynczego człowieka, ale efekt źle zaprojektowanych procesów, przeciążenia i niewydolności organizacyjnej. Po drugie, pacjent musi mieć zapewnioną szybką, realną ścieżkę uzyskania rekompensaty. Na tym powinno nam zależeć najbardziej — żeby osoba poszkodowana nie musiała latami walczyć o pomoc. Po trzecie wreszcie, każde takie zdarzenie powinno prowadzić do zmiany systemowej, która zmniejszy ryzyko jego powtórzenia. Chodzi o to, żeby wyciągać wnioski, poprawiać organizację pracy i budować bezpieczniejszy system dla wszystkich. Tylko takie podejście ma dziś sens.