- Polskie szpitale powiatowe nie zostaną zamknięte, jednak czekają je poważne zmiany w organizacji pracy.
- Ministerstwo Zdrowia planuje dostosować placówki do rosnących potrzeb starzejącego się społeczeństwa oraz promować krótkie pobyty w szpitalu.
- Samorządy i dyrektorzy szpitali alarmują o trudnej sytuacji finansowej i domagają się systemowego wsparcia.
Ministerstwo Zdrowia przyniosło ulgę wielu mieszkańcom mniejszych miejscowości: żaden szpital powiatowy nie zostanie zamknięty. Zapewnienie to padło podczas niedawnego Szczytu Szpitali Powiatowych, który odbył się w Warszawie. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski przedstawił plany, które mają poprawić kondycję tych placówek, stawiając na zmiany w profilach oddziałów, rozwój tzw. opieki jednodniowej oraz tworzenie lokalnych centrów zdrowia. Spotkanie było jednak również okazją do wyrażenia głębokich obaw przez samorządowców i dyrektorów szpitali. Prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich, Andrzej Płonka, jasno wskazał, że za obecne kłopoty finansowe i organizacyjne odpowiadają decyzje centralne, a nie lokalne władze. Samorządy oczekują konkretnych działań, w tym zmian w systemie finansowania i pokrycia kosztów ustawowych podwyżek.
Samorządy apelują o wsparcie. Jakie są oczekiwania?
Lokalne władze i dyrektorzy szpitali wskazują na wiele przyczyn trudnej sytuacji.
Podkreślają, że nie mają wpływu na wysokość składki zdrowotnej, wycenę świadczeń, obowiązkowe podwyżki wynagrodzeń czy limity przyjęć na studia medyczne i specjalizacje. - Nie zgadzamy się na przerzucanie skutków decyzji centralnych ani odpowiedzialności za nie na powiaty, miasta na prawach powiatu i nasze szpitale - powiedział Andrzej Płonka, prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich. - Ani powiat, ani miasto na prawach powiatu, nie ustala wysokości składki zdrowotnej, wyceny świadczeń, ustawowych podwyżek, limitów przyjęć na studia medyczne czy limitów przyjęć na poszczególne specjalizacje.
Samorządowcy oczekują konkretnych rozwiązań: zmian w systemie finansowania świadczeń, pełnego pokrycia podwyżek wynagrodzeń, terminowych zapłat za wykonane usługi, a także systemowej restrukturyzacji i wsparcia finansowego. - Nasza sytuacja finansowa dochodzi do granicy - dodał Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Ile pieniędzy na zdrowie? Wiceminister ujawnia plany budżetowe
W odpowiedzi na te obawy wiceminister Maciejewski podkreślił, że mimo trudności Ministerstwo Zdrowia nie zamierza likwidować żadnych szpitali powiatowych. Zamiast tego, placówki te mają zostać dostosowane do aktualnych potrzeb demograficznych i epidemiologicznych kraju. Wiceminister przekazał również optymistyczne wieści dotyczące budżetu na ochronę zdrowia.
W przyszłym roku ma on wynieść 274 miliardy złotych, co oznacza wzrost o 26 miliardów w stosunku do roku bieżącego.
Maciejewski zasugerował, że w razie potrzeby możliwe jest dodatkowe wsparcie z Ministerstwa Finansów, tak jak miało to miejsce w mijającym roku. - To jest 26 miliardów więcej niż w roku bieżącym - wyjaśnił wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. - Jak pokazał mijający rok, na te większe potrzeby też mamy dotacje z Ministerstwa Finansów i pewnie spodziewam się, że takie sytuacje mogą mieć miejsce w przyszłym roku.
Aczkolwiek myślę, że ten duży wzrost w stosunku rok do roku powinien te potrzeby ograniczyć.
Nowe profile oddziałów. Jakie zmiany czekają pacjentów?
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło konkretne plany na poprawę sytuacji w systemie opieki zdrowotnej. Jednym z kluczowych priorytetów jest opieka nad osobami starszymi w starzejącym się społeczeństwie.
Oznacza to maksymalne wykorzystanie potencjału szpitali powiatowych w zakresie:
- oddziałów chorób wewnętrznych,
- zakładów opiekuńczo-leczniczych,
- opieki przewlekłej,
- opieki geriatrycznej.
Wiceminister Maciejewski podkreślił również chęć ograniczenia kilkudniowych hospitalizacji na rzecz krótszych, kilkugodzinnych świadczeń oraz rozwoju opieki ambulatoryjnej - wszędzie tam, gdzie stan pacjenta na to pozwala. - Tutaj to, co proponujemy, to po pierwsze możliwość zamiany świadczeń ostrodyżurowych, całodobowych w świadczenia planowe, które nie wymagają pełnodobowego dyżuru - wyjaśnił wiceminister Tomasz Maciejewski. - Już 450 szpitali skorzystało z tej elastycznej formy świadczeń i zamieniło 70 tysięcy hospitalizacji, które byłyby kilku, dwu czy trzydniowe, a mogły się odbyć w ciągu kilku godzin.
Ryczałt za gotowość. Co z małymi oddziałami?
Resort pracuje także nad nowym rozwiązaniem finansowania dla oddziałów położniczych i pediatrycznych, które zmagają się z małą liczbą porodów lub hospitalizacji, co wpływa na ich stabilność finansową.
Ministerstwo planuje wprowadzić finansowanie ryczałtowe za gotowość tych oddziałów. - Ryczałtowo będziemy płacili za gotowość tego oddziału do pewnej liczby porodów czy hospitalizacji pediatrycznych - powiedział wiceminister Maciejewski. Podkreślił, że takie wsparcie będzie wynikało z rzeczywistych potrzeb zdrowotnych i czynników geograficznych.
Ważne jest jednak zastrzeżenie, że nie każdy oddział będzie mógł liczyć na ten rodzaj wsparcia. - To nie znaczy, że każdy oddział, który w Polsce istnieje, będzie mógł taki ryczałt dostać - dodał wiceminister Maciejewski. - Tylko tam, gdzie rzeczywiście tych porodów jest mniej, żeby móc utrzymać potencjał, żeby można było zabezpieczyć dostępność.