- Lekarz Dawid Kacprzyk, który miał zarobić ponad 1,6 miliona złotych w ubiegłym roku, zwrócił Szpitalowi Południowemu część pieniędzy.
- Szpital Południowy złożył do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia oszustwa w związku z zarobkami lekarza.
- Sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej, a także doprowadziła do rezygnacji lekarza z funkcji radnego i członkostwa w partii.
Pół miliona złotych wraca do szpitala. Czy to koniec głośnej afery?
Stołeczny Szpital Południowy poinformował, że lekarz Dawid Kacprzyk, wokół którego narosło wiele kontrowersji, zwrócił placówce pół miliona złotych. Pieniądze te stanowią część jego ubiegłorocznych zarobków, które przekroczyły 1,6 miliona złotych. W tle tej sprawy znajduje się doniesienie o możliwości popełnienia oszustwa, które szpital złożył już do prokuratury, sygnalizując poważne nieprawidłowości finansowe.
Pacjenci i opinia publiczna z uwagą śledzą rozwój sytuacji, zastanawiając się, jak cała sprawa wpłynie na funkcjonowanie stołecznej placówki.
Doniesienia medialne dotyczące rekordowych zarobków koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w Szpitalu Południowym, a także zarzuty dotyczące rzekomego faworyzowania polityków, wzbudziły szerokie oburzenie. Lekarz Dawid Kacprzyk, pełniący również funkcję radnego warszawskiej dzielnicy Ursus, miał zarobić tak znaczną kwotę w trakcie odbywania specjalizacji.
Teraz, w obliczu rosnącej presji, podjął on szereg decyzji, które mogą zapoczątkować zmiany w zarządzaniu szpitalem i pociągnąć za sobą dalsze konsekwencje.
Korekta faktur i rezygnacje
Z informacji przekazanych przez stołeczny ratusz wynika, że od 15 czerwca Dawid Kacprzyk dokonał korekty 33 faktur. Dotyczyły one okresu od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Właśnie w wyniku tych działań na konto Szpitala Południowego wróciła kwota pół miliona złotych. To znaczący zwrot, jednak nadal pozostaje on częścią znacznie większej sumy, którą lekarz miał zarobić.
W obliczu narastającej afery, lekarz podjął również decyzje o rezygnacjach z pełnionych funkcji. Zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus, a także w poniedziałek zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. To kluczowe kroki, które wskazują na skalę problemu i presję, pod jaką znalazł się lekarz.
Dodatkowo, w czwartek zbierze się Rada Nadzorcza szpitala, by podjąć decyzje o zmianach w zarządzie placówki, co może zwiastować dalsze kadrowe roszady.
Zarzuty faworyzowania polityków i oburzenie opinii publicznej
Sprawa Dawida Kacprzyka wzbudziła kontrowersje nie tylko ze względu na jego wysokie zarobki w trakcie specjalizacji. Media donosiły również, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy z Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. Kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po rejestracji, co stawia pod znakiem zapytania równe traktowanie pacjentów i dostęp do opieki medycznej.
Te doniesienia znacząco przyczyniły się do oburzenia opinii publicznej, która oczekuje przejrzystości i sprawiedliwości w dostępie do świadczeń zdrowotnych.