- Wojskowa służba zdrowia zmaga się z poważnym kryzysem kadrowym, tracąc lekarzy na rzecz sektora cywilnego.
- Największym problemem dla medyków w mundurach nie są zarobki, lecz niemożność pełnego wykonywania zawodu.
- Nowa komendant Centralnego Szpitala Klinicznego MON, ppłk dr n. med. Agata Będzichowska, zapowiada głębokie reformy, by zatrzymać specjalistów w armii.
Wojskowa służba zdrowia na granicy paraliżu - brakuje ponad 40% lekarzy
Wojskowa służba zdrowia pilnie potrzebuje głębokich reform. Jak wynika z najnowszego raportu Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM), obsadzonych jest zaledwie 59 procent etatów lekarskich, co oznacza, że ponad cztery na dziesięć stanowisk pozostaje nieobsadzonych. To poważny kryzys, który sprawia, że wojsko przegrywa z rynkiem cywilnym, a doświadczeni specjaliści w mundurach coraz częściej decydują się na odejście.
Nowa komendant Centralnego Szpitala Klinicznego MON Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego (WIM-PIB), ppłk dr n. med. Agata Będzichowska, podkreśla, że bez natychmiastowych zmian sytuacja może doprowadzić do całkowitego paraliżu systemu. Ppłk dr n. med.
Agata Będzichowska, która od połowy lipca 2026 roku kieruje jedną z najważniejszych placówek medycznych w kraju, w rozmowie z PAP ujawniła, że największą frustrację wśród lekarzy wojskowych wywołuje nie tyle wysokość wynagrodzenia, ile niemożność wykonywania zawodu, do którego przygotowywali się latami. "Największą frustrację powoduje nie tyle wysokość uposażenia, ile to, że lekarz wojskowy często nie może wykonywać pracy, do której przygotowywał się przez wiele lat" - wyjaśnia komendant Będzichowska.
Brakuje anestezjologów, chirurgów i ortopedów - specjalizacji kluczowych dla zabezpieczenia działań wojskowych i kryzysowych.
Lekarz wojskowy uwięziony w biurokracji: zamiast leczyć, wypełnia Excela
Obecny system jest paradoksalny. Lekarze wojskowi, po ukończeniu studiów i specjalizacji, często wracają do jednostki, gdzie zamiast leczyć żołnierzy, zajmują się głównie administracją. "Prowadzi ewidencję sprzętu, sprawdza terminy ważności leków, przygotowuje zestawienia wypełniając tabelki w Excelu, odpowiada na pisma" - opisuje komendant.
Co więcej, lekarz wojskowy, mimo posiadania pełnych kwalifikacji, nie może w godzinach służby wystawić recepty, zwolnienia lekarskiego ani prowadzić normalnego procesu leczenia. Ogranicza się jedynie do doraźnej pomocy.
To oznacza, że jego kompetencje szybko się dezaktualizują, jeśli nie podejmuje dodatkowej pracy poza wojskiem. "Państwo inwestuje ogromne środki w wykształcenie lekarza wojskowego, a później zmusza go do podtrzymywania kompetencji poza systemem, któremu ma służyć" - zauważa ppłk Będzichowska.
Nic dziwnego, że w efekcie tego systemu, od jednej czwartej do nawet 40 procent absolwentów Kolegium Wojskowo-Lekarskiego rezygnuje ze służby tuż po jej rozpoczęciu lub bardzo szybko po niej, mimo obowiązku zwrotu kosztów studiów. Kalkulują, że sektor cywilny oferuje nie tylko lepsze zarobki, ale przede wszystkim możliwość praktykowania medycyny zgodnie z kwalifikacjami.
Wizja przyszłości: rozbudowa WIM i odbudowa prestiżu
Agata Będzichowska, pierwsza kobieta na stanowisku komendanta Centralnego Szpitala Klinicznego MON, stawia sobie za cel kontynuację przemyślanej strategii rozwoju WIM, stworzonej przez gen. Grzegorza Gieleraka.
Jednocześnie chce położyć większy nacisk na wzmacnianie etosu lekarza wojskowego. "Chciałabym, aby właśnie tutaj, w WIM, lekarze i pozostali medycy w mundurach czuli się docenieni, mieli świadomość, że wykonują wyjątkową służbę i że ich praca ma szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa" - mówi ppłk Będzichowska. WIM ma ambitne plany na lata 2026-2029, obejmujące rozbudowę infrastruktury i rozwój wysokospecjalistycznych ośrodków leczenia.
Powstanie między innymi duże centrum leczenia raka płuca oraz nowoczesny Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) zaprojektowany w koncepcji dual use. W czasie pokoju będzie on służył pacjentom, a w sytuacji kryzysowej lub wojny zamieni się w podziemne zaplecze operacyjne i schronowe.
Komendant Będzichowska podkreśla, że jej doświadczenie z misji humanitarnych (ewakuacja ze Strefy Gazy, pomoc uchodźcom z Ukrainy, powódź) nauczyło ją szybkiego podejmowania decyzji i efektywnej organizacji pracy w kryzysie.
Kompetencje ponad specjalizacją i płeć: Nowe otwarcie w wojsku
"Chciałabym, aby oceniano mnie nie przez pryzmat płci czy specjalizacji, ale kompetencji menedżerskich i dowódczych" - zaznacza Agata Będzichowska. Jej nominacja jest sygnałem zmian zachodzących w wojskowej służbie zdrowia, gdzie kobiety stanowią już około 40 procent lekarzy wojskowych.
Mimo że jest pediatrą i immunologiem klinicznym - co starsi koledzy czasem jej wypominają - komendant zwraca uwagę na swoje bogate doświadczenie poligonowe i fakt, że zarządzanie dużą instytucją wymaga przede wszystkim umiejętności przywódczych, a nie tylko klinicznych. Ukończyła studia MBA z zarządzania, a w armiach państw NATO nikt nie dziwi się, gdy szpitalem wojskowym kieruje pediatra czy okulista.
Jak zatrzymać lekarzy w mundurach? Kluczowe reformy
Raport WIM przedstawia konkretne propozycje zmian, które mają powstrzymać odpływ medyków z armii:
- Umożliwienie pracy klinicznej w godzinach służby: Lekarze wojskowi powinni mieć możliwość przeznaczenia części czasu pracy (np. 2-3 dni w tygodniu) na praktykę w szpitalach wojskowych, co pozwoliłoby im utrzymywać kompetencje.
- Obowiązkowe rotacje do szpitali wojskowych: Regularne rotacje z jednostek liniowych do szpitali wojskowych i centrów urazowych umożliwiłyby lekarzom ćwiczenie medycyny pola walki i doskonalenie umiejętności klinicznych.
- Sprawiedliwe wynagrodzenie dla naukowców: Lekarze wojskowi uczestniczący w projektach badawczych powinni otrzymywać wynagrodzenie porównywalne z kolegami zatrudnionymi cywilnie, by Wojskowy Instytut Medyczny mógł konkurować z najlepszymi ośrodkami NATO.
- Wielopoziomowa ścieżka kariery: Stworzenie przejrzystej, wieloletniej ścieżki kariery, która jasno określi możliwości rozwoju klinicznego, obejmowania stanowisk dowódczych, działalności dydaktycznej czy naukowej.
- Odbudowa potencjału psychiatrii wojskowej: Obecnie w czynnej służbie jest zaledwie trzynastu psychiatrów, co jest niewystarczające do przygotowania państwa na sytuacje zagrożenia.
Reaktywacja Wojskowej Akademii Medycznej jest bardzo ważnym krokiem, ale sama w sobie nie rozwiąże problemu, jeśli wojsko nie będzie potrafiło zatrzymać w służbie około dwustu przyszłych lekarzy, którzy rocznie kończą Kolegium Wojskowo-Lekarskie.
Skutki błędnych decyzji i nadzieja na autonomiczne Dowództwo Medyczne
Prestiż lekarza wojskowego osłabł przez lata, głównie w wyniku - zdaniem Agaty Będzichowskiej - błędnych decyzji politycznych, które stopniowo odbierały medykom kolejne kompetencje. Punktem zwrotnym było rozwiązanie w 2002 roku Wojskowej Akademii Medycznej. Wtedy błędnie zakładano, że w razie potrzeby wystarczy pozyskać lekarzy z sektora cywilnego. Dziś widzimy, że takie myślenie było pomyłką.
Kluczową rekomendacją raportu jest utworzenie autonomicznego Dowództwa Medycznego, wzorowanego na rozwiązaniach stosowanych w Stanach Zjednoczonych czy Niemczech.
Ppłk Będzichowska jest przekonana, że jedno dowództwo, odpowiedzialne za kwestie kadrowe, organizacyjne i budżetowe, pozwoliłoby na prowadzenie spójnej polityki rozwoju całego systemu. "Jest ono potrzebne nie tylko WIM, ale wszystkim placówkom wojskowej służby zdrowia" - podkreśla komendant.
Ostatecznie, o sukcesie Agaty Będzichowskiej zadecydują efekty. "Jeżeli za kilka lat WIM będzie jeszcze silniejszym ośrodkiem klinicznym, naukowym i wojskowym niż jest dzisiaj, a lekarze wojskowi odzyskają możliwość pełnego wykonywania swojego zawodu i poczucie, że ich służba ma wyjątkową wartość, to będę miała poczucie, że wykonałam swoje zadanie" - podsumowuje.