NFZ ma miliardowy problem, a szpitale ponoszą jego koszt. Lekarzy czekają zmiany

NFZ mierzy się z luką sięgającą ok. 14 mld zł, a szpitale coraz mocniej odczuwają koszt rosnących wynagrodzeń. Fundusz chce ograniczyć stawki lekarzy, liczbę etatów i silniej związać specjalistów z placówkami. Zmiany mają ratować finanse szpitali, ale mogą też wpłynąć na dostęp do leczenia.

Zmęczona lekarka przy komputerze w biurze. O problemach finansowych szpitali i NFZ przeczytasz na PZ Rynek Medyczny.
Autor: AndreyPopov/ Getty Images
  • Wprowadzenie limitów wynagrodzeń dla lekarzy ma znacząco poprawić finanse polskich placówek medycznych.
  • Narodowy Fundusz Zdrowia boryka się z problemem nadwykonań, czyli świadczeń medycznych realizowanych ponad wartość umów, co generuje lukę finansową rzędu 14 miliardów złotych.
  • Planowane zmiany mają ustabilizować rynek medyczny i zapewnić lepszą opiekę pacjentom poprzez ściślejsze związanie personelu z konkretnymi szpitalami.

Reforma wynagrodzeń w służbie zdrowia: cel i konsekwencje

Kluczowe zmiany, które mają zrewolucjonizować polską służbę zdrowia, to wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla medyków na poziomie 240 zł brutto oraz ograniczenie możliwości pracy do dwóch etatów. Dodatkowo, aby zacieśnić współpracę z placówkami, lekarze będą musieli pracować w wymiarze przynajmniej pół etatu w jednej instytucji.

Te działania, jak wyjaśnia Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), mają na celu zasadniczą poprawę finansów placówek medycznych, zapobiegając ich wpadaniu w "korkociąg" coraz wyższych wynagrodzeń. Według prezesa Nowaka te regulacje mają mieć fundamentalny wpływ na dostępność i bezpieczeństwo świadczeń, a także na jakość opieki dla pacjentów.

Lekarze, silniej związani z konkretnym miejscem pracy, będą mogli lepiej poznać swoich pacjentów i zapewnić ciągłość leczenia. Jak podkreśla Filip Nowak, dobra kondycja finansowa placówek medycznych to również mniejsza presja na nieograniczone i nierealne finansowanie ze strony NFZ. "Wprowadzenie maksymalnego wynagrodzenia poprawi kondycję finansową placówek medycznych" - stwierdził Nowak.

Prezes NFZ przypomina okres po pandemii COVID-19, kiedy to - paradoksalnie - kryzys wywołał wzrost zarobków lekarzy i poprawił kondycję szpitali, gdyż część kosztów kadr medycznych była finansowana z budżetu państwa. Ta "hossa" jednak nie mogła trwać wiecznie, a system musi powrócić do zasad finansowania publicznego, które uwzględniają ograniczenia wynikające z wysokości składki zdrowotnej.

Poradnik Zdrowie: Na otyłość choruje co czwarty Polak

Miliardowa luka w NFZ: problem nadwykonań

Narodowy Fundusz Zdrowia boryka się z poważnym problemem finansowania świadczeń wykonanych ponad wartość zawartych umów - tak zwanych nadwykonań. Według prezesa Nowaka, środki na kontrakty są zabezpieczone, ale luka finansowa dotycząca właśnie tych dodatkowych świadczeń wynosi obecnie około 14 miliardów złotych. Początkowo szacowano ją na jeszcze wyższą kwotę, ale dzięki różnym działaniom udało się ją zmniejszyć.

NFZ otrzymał dodatkowe środki z budżetu państwa w formie dotacji, a Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wprowadziła korekty do wycen części świadczeń, zwłaszcza tych wpływających na wysokie wynagrodzenia w specjalizacjach takich jak neurochirurgia czy chirurgia. Do tego doszły działania racjonalizatorskie ze strony samego Funduszu. "W efekcie luka jest dziś mniejsza od pierwotnie szacowanej" - wyjaśnia Filip Nowak.

Jednym z rozwiązań, które pozwala Funduszowi "odetchnąć", jest przesunięcie płatności za część nadwykonań z bieżącego roku na rok następny. Szacuje się, że ta zmiana dotyczy około 6-7 miliardów złotych w ujęciu rocznym, co pozwala sfinansować w tym roku priorytetowe świadczenia wykonane ponad limit, takie jak porody czy leczenie onkologiczne.

Te kluczowe świadczenia są opłacane bez zwłoki i w pełnej wysokości. Filip Nowak podkreśla, że administrowanie różni się od zarządzania, a placówki muszą umiejętnie zarządzać strumieniem pacjentów, planować świadczenia w skali całego roku i uwzględniać priorytety leczenia. "Nie ma takiego systemu ochrony zdrowia, finansowanego ze środków publicznych, w którym płatnika stać na wszystko, wszędzie i naraz" - zaznacza.

Długoterminowe umowy z NFZ mają na celu zapewnienie dostępności do leczenia przez cały rok.

Zmiany w placówkach medycznych: konsultacje i szpitale powiatowe

W kontekście planowanych zmian pojawiły się obawy, że wymóg zatrudnienia lekarza na co najmniej pół etatu może negatywnie wpłynąć na dostępność specjalistów w mniejszych placówkach czy poradniach. Filip Nowak uspokaja, że model, nad którym pracuje NFZ, przewiduje konsultacje lekarskie, a specjalności ambulatoryjne oraz takie jak radiologia mogą zostać wyłączone z tego wymogu.

Chodzi przede wszystkim o lekarzy interwencyjnych, którzy muszą być silniej związani z placówką, aby zapewnić ciągłość opieki i znać pacjentów po zabiegu. Pytany o przyszłość szpitali powiatowych, prezes NFZ przyznaje, że zmiany mogą prowadzić do ich transformacji, a niekoniecznie zamykania.

Celem jest zapewnienie mieszkańcom adekwatnej pomocy przy niższych kosztach. "Jeśli w ramach kilku sąsiadujących powiatów, w każdym z nich jest szpital, który udziela całodobowych świadczeń na tych samych oddziałach, to nie musi to wcale oznaczać lepszej opieki" - tłumaczy Nowak. Wiele z tych placówek mogłoby przejść na tryb planowy, co zredukowałoby rywalizację o personel i wysokie koszty utrzymania.

Przyszłość finansów Funduszu i składka zdrowotna

Na przyszły rok NFZ przewiduje, że aby w sposób nieograniczony płacić za wszystkie świadczenia nielimitowane ponad wartość zawartych kontraktów, potrzebowałoby dodatkowych 22-25 miliardów złotych. W związku z tym dyskutowane są różne scenariusze, w tym dotyczące składki zdrowotnej i grup uprzywilejowanych, które płacą niższą składkę.

Nowak podkreśla jednak, że wszelkie decyzje w tej sprawie wymagają ostrożności, aby nie zaszkodzić innym projektom reform. Prezes NFZ odniósł się również do zarzutów dotyczących opóźnionych i retroactive regulacji, które utrudniają placówkom planowanie. Przyznaje, że taka praktyka się zdarza, ale NFZ stara się ją ograniczać. Podkreśla, że placówki medyczne zazwyczaj znają projekty zarządzeń na etapie opiniowania.

Odkładanie niektórych regulacji, jak niższe stawki za nadwykonania badań obrazowych czy przesunięcie płatności za ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, wynikało z nadziei na dodatkowe środki, które jednak okazały się ograniczone. Filip Nowak rozwiał także wątpliwości dotyczące jego podwójnej roli - prezesa NFZ i szefa Rady Taryfikacji AOTMiT.

Wyjaśnia, że Rada ma charakter doradczy i opiniuje raporty przygotowane przez analityków Agencji, a decyzje podejmują ostatecznie prezes AOTMiT i minister zdrowia. Wskazuje, że w Radzie muszą być przedstawiciele NFZ, a wszystkie stanowiska są podejmowane większością głosów.

SuperZdrowi
Walka z otyłością – od czego zacząć leczenie? SuperZdrowi