- Polscy lekarze osiągają europejskie zarobki, jednak system opieki zdrowotnej w kraju wciąż pozostaje daleko w tyle za zachodnimi standardami.
- Trwają prace nad pilną reformą, która ma uporządkować czas pracy medyków, kwestię łączenia etatu w publicznych placówkach z prywatną praktyką oraz zwiększyć transparentność ich wynagrodzeń.
- Ostatnie kontrowersje, w tym skandal w warszawskim szpitalu, ukazują skalę problemu i potrzebę natychmiastowych zmian dla dobra pacjentów.
Europejskie zarobki, ale nie europejski system opieki zdrowotnej. Gdzie leży problem?
Polscy lekarze osiągnęli poziom zarobków porównywalny z tymi w krajach Europy Zachodniej, jednak jakość i dostępność usług medycznych w Polsce wciąż odbiegają od europejskich standardów. Tę dysproporcję mocno podkreśla prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dr Łukasz Jankowski, wskazując na nią jako na kluczowy problem polskiej ochrony zdrowia.
Jak zaznaczył w rozmowie radiowej, wynagrodzenie rzędu 30 tysięcy złotych brutto miesięcznie byłoby dla medyków kwotą wystarczającą, a młodzi lekarze deklarowali, że taka pensja zachęciłaby ich do rezygnacji z często niebezpiecznych kontraktów na rzecz stabilnych etatów.
Wiele wskazuje na to, że mit, jakoby 90 procent budżetów szpitali i przychodni pochłaniały pensje lekarskie, jest mocno przesadzony. Dr Jankowski ocenia, że na wynagrodzenia medyków przeznacza się około 20-30 procent budżetu, a mówienie o wyższych wartościach jest mijaniem się z prawdą. Faktem jest, że koszty wynagrodzeń rosną, lecz - jak dodaje prezes NRL - z poziomu "niegodnie niskich" wzrosły do "godnych zarobków".
Problem w tym, że te wyższe zarobki często wiążą się z nielimitowanym czasem pracy i wieloma miejscami zatrudnienia, co ma się zmienić.
Koniec z wielogodzinnymi dyżurami? Propozycja limitów pracy i tachografy
Jednym z kluczowych postulatów środowiska lekarskiego było wprowadzenie limitu 78 godzin pracy tygodniowo. Obecnie taka możliwość istnieje dzięki klauzuli opt-out Unii Europejskiej, która pozwala lekarzom na etacie pracować więcej niż standardowe 48 godzin. Jednak ta klauzula wygaśnie za około półtora roku, a wówczas maksymalny tygodniowy czas pracy zostanie skrócony do 48 godzin.
Dr Jankowski uważa, że to właśnie ten limit powinien stać się nową normą.
Aby skutecznie monitorować czas pracy medyków, rozważa się wprowadzenie tak zwanych "tachografów". Nie będą to oczywiście urządzenia znane z transportu, ale cyfrowe systemy rejestrujące. - "Na razie myślimy, że mogłoby być to logowanie do systemu. Lekarz wchodząc do gabinetu publicznego lub prywatnego loguje się, wystawia recepty, w systemie wpisuje dokumentację medyczną. Być może trzeba zliczać czas logowania. Technikalia są do rozważenia, natomiast tachografy są absolutnie konieczne" - zaznaczył prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Publiczna czy prywatna służba zdrowia? Podział, partnerstwo i długie kolejki
Naczelna Izba Lekarska przeprowadziła ankietę wśród medyków, z której wynika, że większość z nich popiera całkowite rozdzielenie publicznej i prywatnej ochrony zdrowia, zwłaszcza w przypadku ordynatorów i kierowników oddziałów. Oznaczałoby to zakaz pracy w obu sektorach jednocześnie dla tych kluczowych stanowisk.
Jednocześnie zachodnie systemy opieki zdrowotnej coraz częściej stawiają na partnerstwo publiczno-prywatne. W Polsce brakuje lekarzy i sprzętu, co prowadzi do długich kolejek, mimo konstytucyjnego zapisu o równym dostępie do opieki zdrowotnej.
Dr Jankowski zaproponował innowacyjne rozwiązanie tego problemu: - "Nie mamy tylu lekarzy i sprzętu, żeby zapewnić wszystkim równy dostęp do opieki zdrowotnej, jak mówi konstytucja, tylko tworzymy kolejki.
W związku z tym, może wykorzystać system prywatny do tego, żeby pacjent, który nie dostaje się do sektora publicznego i np. przez miesiąc czeka na USG, nie dostanie się, niech dostanie do ręki te pieniądze, które NFZ na USG by wydał, idzie do prywatnego i ma wykonane badanie". To oznaczałoby, że pacjent mógłby otrzymać od NFZ środki na pokrycie kosztów prywatnego badania, jeśli czas oczekiwania w publicznej placówce jest zbyt długi.
Ministerstwo Zdrowia reaguje na rekordowe zarobki. Co dalej z transparentnością?
W odpowiedzi na rosnące zarobki medyków, często wynikające z nielimitowanego czasu pracy i zatrudnienia w wielu miejscach, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wprowadzenie ewidencji czasu pracy. To pilna potrzeba, zwłaszcza po kontrolach Najwyższej Izby Kontroli (NIK), które ujawniły alarmujące przypadki. Wśród nich praca przez 120 godzin bez przerwy czy nawet 488 godzin w ciągu miesiąca.
Takie sytuacje zagrażają nie tylko zdrowiu samych medyków, ale przede wszystkim bezpieczeństwu pacjentów.
Obecnie dane o wynagrodzeniach lekarzy przekazywane do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji są anonimowe. Jednak nowa ustawa, która czeka na podpis prezydenta, ma to zmienić. Dzięki niej możliwe będzie zbieranie danych o zarobkach w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ), co znacząco zwiększy transparentność i umożliwi dokładniejszą analizę sytuacji finansowej w ochronie zdrowia.
Afera w Szpitalu Południowym przyspiesza reformy. Milionowe zarobki i polityczne powiązania
Impulsem do pilnego reformowania ochrony zdrowia stały się nieprawidłowości ujawnione przez portal zero.pl w Warszawskim Szpitalu Południowym. Wstrząsający okazał się przypadek lekarza bez specjalizacji, który pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Z ustaleń wynika, że w ubiegłym roku medyk ten, pracując w kilku placówkach, zarobił oszałamiające 1,6 miliona złotych.
Tylko w Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średnio 331 godzin miesięcznie - wszystko to na podstawie umów cywilnoprawnych, czyli kontraktów.
Dodatkowo, lekarz był również radnym dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Raport wskazuje na poważne zarzuty: na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po rejestracji.
Te bulwersujące doniesienia zintensyfikowały presję na Ministerstwo Zdrowia, które teraz, z polecenia premiera Donalda Tuska, ma przedstawić konkretne propozycje reformujące system.